Stół

W naszym domu, w salonie stoi stół. Mebel, który gości w prawie każdym „eM”. Marzyłam o nim od lat. Kiedy stanął w centralnym miejscu nasze  życie zaczęło się kręcić wokół niego. Posiłki. Komputer. Lekcje. Gry. Kolorowanki. Prasa. Zabawki. Życie na półtora metra kwadratowego. Wielokrotnie tak zawalony różnymi rzeczami, że nie potrafiliśmy znaleść na nim miejsca na 3 obiadowe talerze. Piętrzące się na nim gazety, kartki przypominające o wielu istotnych sprawach, notatki, dokumenty z pracy. Fakt – kopalnia wiedzy, życie zgromadzone na jadalniamym stole ustawionym w centralnym, perfekcyjnie oświetlonym  punkcie salonu. Cztery krzesła. Przy tym stole toczyły się najburzliwsze wojny w statki i odbywały największe inwestycje Monopolowe. Tu powstawały obrazy, prace konkursowe,  projekty ubrań i wpisy na bloga. Przy tym stole odbywały się najwspanialsze, najpiękniejsze, najdłuższe a czasem najsmutniejsze  i najgłośniejsze ROZMOWY jakie dane nam było wieść. Plany. Podróże. Marzenia.

Cieszę się, że ponoszę odpowiedzialność za ROZMOWĘ – nie tylko z mężem, ale przede wszystkim cieszę się za odpowiedzialność rozmowy z Olimpią. Za uczenie Jej, że ważne jest dzielenie się swoimi poglądami, przemyśleniami, uczuciami. Bo rozmowa jest w życiu jak chleb, jak woda, jak powietrze, do życia jest niezbędna. Łączy. Buduje nić porozumienia. Łamie lody. Wyjaśnia. Daje (a czasem odbiera) nadzieję.  W niedoczasie. W smutku. W zmęczeniu. W rozgoryczeniu. W samotności. ROZMOWA to priorytet.

Jak mawiał  Wiesław Myśliwski…

“Bo słowa to wielka łaska. Cóż ma tak naprawdę człowiek prócz słów dane?
I tak nas wszystkich czeka kiedyś wieczne milczenie, to się jeszcze namilczymy. Może przyjdzie nam ściany z bólu drapać za najmarniejszym słowem. I każdego słowa nie wypowiedzianego na tym świecie do siebie będziemy jak grzechów żałować. Tylko, że będzie za późno. A ileż takich słów nie wypowiedzianych zostaje w każdym człowieku i umiera razem z nim, i gnije z nim, i ani mu potem w cierpieniu nie służy, ani w pamięci.
To po co jeszcze sami sobie zadajemy milczenie?”

W naszym domu, w salonie stoi stół. Mebel, który gości w prawie każdym „eM”. Marzyłam o nim od lat. Kiedy stanął w centralnym miejscu nasze  życie zaczęło się kręcić wokół niego. Na stole leży obrus w kolorze grafitu, czasem plamy przykrywam bambusowymi podkładkami. Wiosną stawiam wazon z ikea z bukietem tulipanów. W szarej codzienności, w zmęczeniu, w niedoczasie i smutku siadamy przy nim by najeść się rozmową jak chlebem. Bo nigdy nie jest za późno, by zacząć rozmowę …

Dodaj komentarz / ocenę

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Pin It on Pinterest