Płaszcz

Pamiętam swój pierwszy płaszcz. Flauszowy a może to była wełna? Kupiłam go sobie po skończeniu liceum, za pieniążki odłożone przez kilka ostatnich lat nauki. Zielony kolor nie przypominał raczej soczystej trawy, a bardziej stłumioną miętę. Wiązany w pasie, świetnie podkreślał sylwetkę, a duży wywijany kołnierz dodawał mu elegancji. Byłam tak dumna! Na początku ubierałam go tylko od tzn. „święta” by kolejnego roku, stał się numerem „jeden” w ciepłym otulaniu mojego tyłka stojąc po kilka godzin w zimne wieczory, gdy wracając z Politechniki autobus notorycznie zaliczał spóźnienia. Kolejnej zimy doszłam do wniosku, że jest on raczej przeznaczony do starszej pani, a nie dla studentki 2-go roku. Poszedł w odstawkę, by w konsekwencji wylądować w pojemniku na odzież używaną. Długo, naprawdę długo żyłam w przekonaniu, że płaszcze to zdecydowanie domena pań w wieku przekraczającym półwiecze. Nie przekonywały mnie kolorowe gazety ani internet … do zeszłego roku, kiedy weszłam do United Color of Benetton i zobaczyłam wełniany płaszcz w kolorze granatu wiszący na wieszaku. Patrząc z perspektywy czasu – kosztował majątek, mogłam mieć kilka płaszczy kupując na allegro lub w innym sklepie internetowym, ale cóż, czasem zdarza się tak, że po prostu na coś „zachorujemy” i … kupujemy. Bańka mydlana prysła, kiedy wróciłam z zakupem do domu i zobaczyłam rozczarowanie męża i córki – zgodnie stwierdzili, że wyglądam jak starsza pani … no i wyszłam w nim raz, może dwa, po czym zawisł w szafie cierpliwie czekając na lepsze czasy. W tym roku z pewnością dumnie będę go nosić, łącząc go zarówno z butami na wysokim obcasie, jak i ryzykując zestawienie bardziej luźne tzn. z butami w stylu sportowym. Tej jesieni długo zastanawiałam się nad kolejny płaszczem – szarym. Targało mną uczucie, że znowu wyjdę w nim tylko raz, ale ponownie się skusiłam – szary płaszcz kupiłam w Austrii, kiedy w listopadzie pojechaliśmy na narty. Wyglądał błędnie w zestawieniu z grubym szarym swetrem… jest niesamowity w dotyku – miękki i przytulny, ma jeszcze jeden dodatkowy plus – nie gniecie się ! Lubię go. Ostatnio w Zarze wypatrzyłam kilka perełek, jednak nie jestem przekonana czy moja garderoba zniesie więcej niż dwa płaszcze … zobaczymy.

A Wy co sądzicie płaszcze są dobrym rozwiązaniem czy jednak niestety oprócz swoich zalet zakrywających mankamenty figury oraz cudownie grzejących nasze nerki, działają na niekorzyść i postarzają nas?

aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

Autorem wszystkich zdjęć jest Olimpia !

Dodaj komentarz / ocenę

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Pin It on Pinterest