Kto gustuje w cudzych mężach?

Miałam kiedyś koleżankę, biegałyśmy razem na bieżni. Całkiem fajna dziewczyna o kasztanowych włosach i niezwykle uroczych piegach. Pewna siebie. Czasem w rozmowie przejawiała władcze zapędy, narzucała swoje zdanie, ale podczas porannego marszu jakoś nigdy mi to nie przeszkadzało. Singielka, choć osobiście nazwałabym Ją ze względu na dobiegającą czterdziestkę „starą panną”. Nazwijmy ją umownie Ania. Otóż Ania wdała się w romans z żonatym mężczyzną. Oczywiście, ze względu na to, że Ania pochodziła z „dobrego domu” nie wypadało jej zwrócić uwagi na typowego przeciętniaka, który codziennie wyszukiwał Jej średnio wypieczony chleb w pobliskim spożywczaku, więc wybrała Pana (jak sama określała) „dobrze sytuowanego”. Pan miał żonę, ale Ania była inna, niż kobieta, z którą przeżył ostatnich 15 lat. Cierpliwa żona czekała…licząc, że mąż się opamięta i być może doczekała by się, ale pewnego dnia Ania z obawy o swój związek i niechybny jego koniec „zapomniała” wziąć pigułkę i zaciążyła, żądając od ukochanego by odszedł od żony.

Myślała, że złapała pana boga za nogi, przez wiele lat dryfując pomiędzy mężczyznami obawiała się, że zostanie sama. Kochanek, po krótkim zastanowieniu postanowił zostawić żonę i pierworodnego syna w nadziei, że imprezowa Ania zapewni mu wystrzałową codzienność, jednocześnie liczył w ten sposób na odkupienie swoich win i zerwania z łatką wykorzystania i porzucenia na pierwszy rzut oka niewinnej i przypadkowej kobiety. Wiedział, że żona poradzi sobie, przecież w sądzie wywalczyła sobie alimenty znacznie przekraczające minimalną krajową. Wprowadzili się do nowo wybudowanego domu Ani. Pachniało sielanką. Oczywiście wszystko co dobre szybko się kończy. Pierworodny zgodnie z wytycznymi sądu odwiedzał marnotrawnego ojca, co dwa tygodnie, wykorzystując jego poczucie winy i wyciągając kasę. Nie znosił Anki, więc frustracja między mini narastała. Imprezowa Anka w życiu codziennym, z ciążowym brzuchem i nadliczbowymi kilogramami nie wyglądała już tak atrakcyjnie jak na początku znajomości i nie była już taka chętna do łóżkowych igraszek. Sytuacja zaczęła stawać się dramatyczna. Ukochany zaczął wyjeżdżać na delegacje, a Ania coraz częściej była sama. Kochanka w połogu i podczas laktacji, nadal nie była pociągająca. Dziecko okazało się przysłowiowym „wrzodem na dupie”, który diametralnie zmienił ich życie. A ciało Ani nadal miało się kiepsko. Kłótnie i pretensje „że kiedyś była inna”, płacz dziecka oraz nacisk Anki na zmianę stanu cywilnego stały się codziennym repertuarem i dawały gwarancję oczekiwanej i jakże megawystrzałowej codzienności.

Historia Anki skończyła się tragicznie. Została samotną matką snującą się po dużym domu. Nie potrafiła uwierzyć, że Kochanek odszedł, przecież miała go w garści … przecież to dla niej odszedł od żony, dla niej dał się wytresować … zrezygnował z pasji, dbania o siebie.  Zadbała o wszystko, by odpowiednio nim manipulować, więc co było nie tak? Czy codzienność przerosła nią na tyle, by jednak przeoczyć jakiś szczegół? By poluźnić smycz?

KTO GUSTUJE W CUDZYCH MĘŻACH?

Kobiety, które świadomie decydują się na bycie tą drugą praktycznie zawsze reprezentują ten sam typ: pozbawione kręgosłupa moralnego naiwniaczki, które w nadziei na łatwą zdobycz, drogę usłaną różami, krainę mlekiem i miodem płynącą są gotowe ściągnąć majtki na każde żądanie. Manipulantki, które zgodnie z wytycznymi Johna Gray’a wiedzą jak kierować mężczyznami, jak zamknąć ich klatce i dokarmiać, gdy mają na to ochotę. Mitomanki, o dwóch twarzach, starannie dbające o swój dobry wizerunek w oczach mężczyzn. Intrygantki, które cechuje towarzyskość, a które aby zrealizować swoje ambicje, posuwają się do tego czemu żaden facet się nie oprze – do dobrego sexu. Jednak jest jeszcze coś co wyróżnia te kobiety – niewielki stopień inteligencji, bo najwidoczniej nie są w stanie przewidzieć scenariuszy znanych od stuleci – tego, który napisała Ania lub drugiego – że facet przyłapany na zdradzie wraca do żony …

Kobieta XXI wieku jest niezwykle skomplikowana w prostactwie, które sobą reprezentuje posuwając się do zdobywania mężczyzny. Nie potrafię sobie za żadne skarby wytłumaczyć, dlaczego najprostszym sposobem jest rozbicie rodziny i egoistyczna próba zbudowania szczęścia na czyimś nieszczęściu, na schwytaniu potencjalnie wytresowanego samca i zamknięciu go w klatce. A jeśli żona nie wytresowała męża? Jeśli nie traktowała go jak pieska? Nie zamknęła w klatce? Nie manipulowała karmiąc sexem jak schabowym z ziemniakami i czerwoną kapustą? Przecież ten gość, do którego samochodu się pakujesz, jakiś czas temu przyrzekał miłość aż po grób komuś innemu … I nawet jeśli będzie jak ukochany Ani i porzuci dla Ciebie to wszystko, co latami układał w zgodną całość jak puzzle, to jeszcze czeka go długotrwały proces rozwodowy …

Natomiast mężczyzna XXI wieku zbudował sobie stereotyp, którego się trzyma jak tonący koła ratunkowego – aby uchodzić za prawdziwego mężczyznę musi zdradzać. W czasach akceptacji podwójnej moralności samo społeczeństwo pozwoliła na taką tragikomedię.

Nie bądź jak Ania, nie zapomnij, że historia lubi się powtarzać … że historia lubi zataczać koło … a przecież wystarczy tylko uwierzyć w prawdziwą miłość … tak banalnie i tak prosto …

 

*WSZELKIE PODOBIEŃSTWO DO PRAWDZIWYCH POSTACI I ZDARZEŃ JEST PRZYPADKOWE

7 komentarzy

  1. Po prostu brak slow zeby skomentowac… Olu, jak trafnie, jak akuratnie, jak na czasie, jak… jak….jak… Mozna by tak mnozyc! Po prostu lepiej tego nie moglas napisac/powiedziec! Brawo! Naprawde super tekst nie tylko do przeczytania ale do „zjedzenia ” I dobrego przetrawienia! Swiat w ktorym zyjemy, taki niby super itd ale jaki Straszny pod tymi wzgledem, o ktorym piszesz tu.. podwojna moralnosc, wypaczone pojecie Milosci w ogole, wzgledne pojecie dobra I zla itp itd.. Olu dziekuje za Twoj prawdziwy glos w tej dziczy! Dzieki za ten tekst!

  2. Uderzyło mnie to zjawisko szczególnie w dużym mieście, pełno tutaj małżeństw podstarzałych ale przeambicjonowanych panów i pięknych młodych kobiet. One nie są wcale naiwne i głupie- to dość przemyślany schemat działania jeśli oczywiście ma się powieść. Niestety znak naszych dziwnych czasów.

    1. … powiem Ci zupełnie szczerze, że przyglądając się zjawisku, faktycznie cały plan działania jest bardzo przemyślany, wszystko skrupulatnie zaplanowane, jednak zadziwia mnie naiwność, w nieprzewidywalności zakończenia całej historii – 1. chwilowa rozrywka i „dojenie” mlecznej krowy dopóki daje mleko, a potem zdziwienie, że krowa daje mleko komuś innemu lub 2. przeświadczenie, że bajka zakończy się „i żyli długo, szczęśliwie i w dostatku” …

      … wiesz, chyba jestem staroświecka …

      <3

Dodaj komentarz / ocenę

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Pin It on Pinterest